Czasami najlepszą rzeczą, jaką każdy z nas może zrobić, jest niewtrącanie się w sprawy przeznaczenia. Na nasze modlitwy udzielona być może odpowiedź, której się nie spodziewaliśmy i wcale sobie nie życzyliśmy. Czasami przeznaczenie wkracza w życie specjalne dla Ciebie. Czasem przeznaczenie wkracza w życie i poklepuje Cię po barkach. Nie można walczyć ze swym przeznaczeniem. Należy przejść przez różne etapy, zanim się je wypełni. Gdy ktoś zmierza ku swemu przeznaczeniu, często musi zmieniać kierunek. Niekiedy zewnętrzne okoliczności są silniejsze i jest zmuszony stchórzyć, poddać się. Wszystko to jest częścią pewnego kręgu, który... trwa. Przeznaczenie często nie ma nic wspólnego z tym, w co się wierzy lub czego się obawia.
Przeznaczenie dostarcza nam kanwę naszej przyszłości. Od haftujących na niej, zależy dobór rysunku i kolorów włóczki. Kiedy coś jest zapisane, trudno tego uniknąć.
Wszystko co się zdarza, ma swój sens. Żadne przeznaczenie nie jest lepsze od innego, tylko trzeba uszanować to, które się w sobie nosi... Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym jesteś ty.
A z przeznaczeniem wiąże się walka.
Nieustanna walka.
.....................................................
To jest początek tego bloga, wszystko musi się od czegoś zacząć... na nowo. Dlatego po długiej przerwie od pisania powracam z nowym natchnieniem.
To było wyzwanie, nie ubarwiałam prologu. Nie wprowadziłam nawet postaci, chciałam poniekąd wprowadzić jedynie atmosferę, która będzie kluczowa.
Dziękuję wszystkich którzy poświęcili czas na przeczytanie tego posta ( :